Top

Logitech Pure-Fi Anywhere – głośniki ze stacją dokującą do iPoda

Sierpień 17, 2008






Przedmiotem kolejnego testu w Pinkdot Lab była stacja dokująca/głośniki do iPoda, model Pure-Fi Anywhere firmy Logitech.
Podstawowe cechy, funkcje i parametry urządzenia (według informacji producenta):

  • obsługa wszystkich modeli iPoda ze złączem dokującym (a także obsługa innych odtwarzaczy mp3 przez wejście liniowe)
  • aktywne głośniki Max-X i głośniki ciśnieniowe
  • technologia Stereo XL (poszerzenie bazy stereo)
  • akumulator pozwalający na pracę 10 godzin (patrz niżej…)
  • sterowanie przy pomocy klawiszy na obudowie (włącz/wyłącz, głośność, start/stop, tryb odtwarzania) lub przy pomocy bezprzewodowego pilota (dodatkowo umożliwia nawigację po menu iPoda)
  • etui podróżne
  • zestaw adapterów do różnych modeli odtwarzaczy iPo
  • Test (jak to zwykle bywa w Pinkdot Lab) przeprowadziliśmy w ‚warunkach bojowych’, czyli po prostu umilając sobie pracę i wypoczynek słuchając muzyki z iPoda ‚zadokowanego’ w urządzeniu. Stację Pure-Fi Anywhere przetestowaliśmy z iPodem nano drugiej generacji, iPodem Classic i – mimo, że teoretycznie nie powinnismy tego robić – z iPhone.
    Ten ostatni test zrobiliśmy z ciekawości – zadziałało ale nie polecamy (praca iPhone możliwa praktycznie tylko w trybie Flight Mode) – zwłaszcza, że Logitech przygotował już nową wersję głośników Pure-Fi Anywhere ‚oficjalnie’ współpracującą z iPhone.

    Co wynika z testu:

    Co nam się podobało
    • niezła jakość dźwięku jak na stosunkowo niewielkie, zasilane bateryjnie urządzenie: przyzwoite wysokie tony i niezy bas – prawie wolny od zniekształceń (choć oczywiście cudów po tak małych głośniczkach nie oczekujmy)
    • bezproblemowa współpraca z różnymi modelami iPodów
    • możliwość sterowania pilotem
    • praktyczne podróżne etui
    • rozwiązanie zasilania: wbudowany akumulator, możliwość zasilania sieciowego (przy jednoczesnym ładowaniu iPoda)
    • sprytnie zaprojektowana obudowa zasilacza sieciowego – można go prosto schować do wycięcia w obudowie tak, że zajmuje mało miejsca
    Co nam się nie podobało
    • wykonanie (patrz niżej)
    • obsługa przy pomocy klawiszy na urządzeniu – ciężko je ‚wyczuć’
    • realny czas pracy na bateriach – producent podaje ’10 godzin’ – w naszych testach wyszło 5 godzin pracy przy ciągłym graniu muzyki (poziom dźwięku ustawiony na ok. 75%)
    • problem ze wskaźnikiem ładowania (chyba nie pokazuje jednak prawdy – chyba lepiej zostawić urządzenie podłączone do zasilacza na kilka godzin i kierować się eksperymentalnie dobranym czasem)
    • brak instrukcji obsługi i pomocy na stronie Logitecha w języku polskim
    Czego nie sprawdziliśmy
    • odporności na czynniki atmosferyczne; zakładając, że urządzenie jest przenośne, teoretycznie użytkownicy mogą mieć różne pomysły dotyczące miejsc w których Pure-Fi będzie używany 😉
    • zewnętrznego wejścia audio
    • dokumentacji/instrukcji obsługi (nie znalezliśmy jej przy testowanym egzemplarzu)
    Wrażenia i wnioski
    • jedne z najlepszych (pod względem jakości dźwięku) przenośnych głośników do iPoda jakie mieliśmy okazję przetestować… choć jednak brakuje, jak to czasem mówią w telewizji, tej ‚przysłowiowej kropki nad i’

    Podsumowanie:

    Wzornictwo, budowa
    • niestety rozczarowaliśmy się! na zdjęciach urządzenie wygląda całkiem przyzwoicie, niestety przy bliższym kontakcie dużo traci – np. niedokładne spasowanie elementów klawiatury, ozdobna ramka wokół obudowy…
    • w ogóle tak nie do końca przypadł nam do gustu design… sprawa subiektywna, wiemy…
    Ergonomia, wygoda obsługi
    • tu mamy dylemat… z jednej strony pilot umożliwia ‚zdalną’ obsługę, z drugiej strony obsługa pilotem z odległości większej niż 1 metr sprowadza się w zasadzie do obsługi a’la iPod Shuffle – do przodu i do tyłu, bo nawigowanie po menu jest już praktycznie niemożliwe (chyba, że ktoś ma ultrasokoli wzrok, by odczytać literki z wyświetlacza iPoda)
    • obsługa urządzenia przy pomocy klawiszy – fatalna (klawisze ‚bez wyczucia’ – nie wiadomo z jaką siłą je naciskać, by uruchomić żądaną funkcję)
    • plus za etui i sposób składania urządzenia – w podróży będzie zajmować stosunkowo mało miejsca
    Działanie, funkcje
    • wszystko, czego się spodziewaliśmy po takim urządzeniu, dodatkowy plusik za pozostawienie dodatkowego wejścia audio dla odtwarzaczy ‚spoza rodziny iPoda’
    • dobra jakość dźwięku
    Wyposażenie, instrukcja obsługi
    • duży plus za podróżne etui
    • minus za skomplikowany system wyszukiwania informacji o produkcie na stronie Logitecha, brak instrukcji online
    Cena Niestety tu mamy dylemat. Z jednej strony konkurencja jest droższa z drugiej zaś… 400 zł (około) to bardzo dużo jak za przyjemność słuchania muzyki z tak malutkich głośniczków.
    Ocena sumaryczna 7/10 Głośniki fajnie grają, są dosyć wygodne w użyciu i transporcie, mogłyby być jednak trochę lepiej wykonane i… troszkę tańsze.

    Gdzie kupić głośniczki? Niestety takiej informacji nie znaleźliśmy na stronie Logitecha, proponujemy więc poszukać tu.

    Pinkdot Lab: Kamera Sony DCR-HC62E

    Lipiec 1, 2008






    Przedmiotem naszego testu tym razem była kamera video Sony DCR-HC62

    Podstawowe cechy, funkcje i parametry kamery (według informacji producenta):

  • nagrywanie obrazu o standardowej rozdzielczości, zapis na kasetkach Mini DV
  • przetwornik o rozdzielczości 1 megapiksela
  • obiektyw Carl Zeiss Vario Tessar z zoomem optycznym x25
  • stabilizator obrazu Super Steady Shot
  • możliwość użycia jako kamery internetowej
  • zapis fotografii o rozdzielczości 1 megapiksela (na karcie Memory Stick)
  • Test został zlecony ‚niedzielnemu wideoamatorowi’ (czyli bądź co bądź reprezentantowi grupy docelowej produktu) i polegał na… filmowaniu ‚czego się da’, w przypadkowych warunkach oświetleniowych.
    Testujący pogrzebał także w menu i opcjach kamery (nie zaglądając do instrukcji obsługi!).

    Na zakończenie testu materiały zostały przegrane na komputer i na tym komputerze obejrzane…

    A jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda Sony DCR HC62E ‚testowana’ przez modelkę Iwonę zapraszamy do działu Dziewczyny i Gadżety 😉

    Co wynika z testu:

    Co nam się podobało
    • dobra jakość obrazu, dobre odwzorowanie kolorów – ale przecież tego oczekujemy kupując kamerę… Nie mierzyliśmy specjalistycznym sprzętem parametrów – po prostu podłączyliśmy kamerę do telewizora. Tak pewnie zrobi znaczna większość uźytkowników…
    • niezły obiektyw (brak widocznych zniekształceń) ze spoooorym zoomem optycznym; taki zoom się przyda zwłaszcza początkującym operatorom, dla których zoomowanie ‚od dechy do dechy’ w czasie nagrania jest zdaje się podstawowym elementem sztuki filmowej 😉
    • Tryb ‚easy’ włączany jednym przyciskiem. Tryb ‚easy’ przeznaczony jest dla początkujących użytkowników (ale przyda się też tym leniwym i tym bardziej zaawansowanym potrzebujących uchwycić coś ‚na szybko’ bez ‚grzebania’ w opcjach)
    • ‚Wbudowana’ osłona obiektywu (nie zgubimy ‚dekielka’ bo … go nie ma)
    • rozsądna cena
    Co nam się nie podobało
    • Ergonomia. Niestety… po wsunięciu palców pod pasek (uchwyt) – czyli ‚standardowa pozycja pracy’ – uźywanie dzwigienki zoomu powoduje szybkie zmęczenie dłoni. A próba zmiany trybu pracy zapis video/zdjęcia/odtwarzanie przy pomocy głównego przełącznika bez wysunięcia dłoni z uchwytu to już prawdziwa gimnastyka…
    • Membranowe klawisze pod ekranem LCD (zapis start/stop i zoom) – wymagają pewnej siły by je nacisnąć. Niepożądany skutek? Poruszenie kamery przy włączaniu/wyłączaniu zapisu lub transfokacji. Zresztą… każde dotknięcie ekranu LCD (wybór opcji menu) powoduje to samo zjawisko. My wolimy chyba jednak zwykłe guziki na obudowie…
    • Niezbyt konsekwentnie rozwiązane menu: raz mamy prostokatne pola, drugi raz karuzelę z opcjami. Karuzela wygląda efektownie ale wolelibyśmy więcej konsekwencji…
    • W zakłopotanie wprowadził nas napis ‚nagraj’ pojawiający się… po wciśnięciu przycisku ‚nagrywanie’. Przecież już… nagrywamy! Drobiazg ale…
    • Ładowanie akumulatora w kamerze. Niestety coraz więcej producentów stosuje takie rozwiązanie. A co w przypadku, gdy mamy dwa akumulatory, jednego chcemy używać a drugi w tym samym czasie ładować? Pewnie ‚trzeba coś dokupić’ 🙁
    • I jeszcze jedno (mamy nadzieję, że firma Sony Poland jeszcze nam kiedyś coś wypożyczy do testów po przeczytaniu tego fragmentu…).Wtyk zasilacza jest bardzo podobny do wtyku mini Firewire (czy iLink w nomenklaturze Sony). A gniazdo zasilania w kamerze jest tuż obok gniazda Firewire… Przyznajemy się. Probowaliśmy (fakt, było ciemno, nie patrzyliśmy na napis) wcisnąć wtyczkę ‚na wyczucie’ i dopiero po chwili zorientowaliśmy się, że to nie to gniazdko… Na szczęście nic nie wybuchło ani się nie spaliło… Ale nie wszyscy mogą mieć takie szczęście, prawda?
    Czego nie sprawdziliśmy
    • dołączonego oprogramowania Picture Motion Browser
    • czasu pracy na bateriach w ‚normalnych’ warunkach eksploatacyjnych (zakładamy, że producent pisze prawdę w instrukcji…)
    • pracy jako kamery internetowej
    • jakości zdjęć… cóż, nie jesteśmy fanami wykorzystywania kamery wideo do pstrykania fotek
    Wrażenia i wnioski
    • stosunkowo niedroga sympatyczna kamera dla początkującego (ale wymagającego) użytkownika

    Podsumowanie:

    Wzornictwo, budowa trudno od tego typu produktu w tej cenie oczekiwać wysublimowanych wrażeń estetycznych… jest przyzwoicie ale mały minus za ‚plastikowość’
    Ergonomia, wygoda obsługi niestety nie mogliśmy dać więcej (patrz ‚co nam się nie podobało’)
    Funkcje podstawowe funkcje w tej klasie kamer, czyli wszystko, czego można oczekiwać
    Wyposażenie, instrukcja obsługi OK ale minus za brak kabla Firewire (iLink) – zwłaszcza w sytuacji, gdy kamerę kupi początkujący użytkownik
    Cena Bez zastrzeżeń, cena na poziomie cen podobnych produktów konkurencji (przyjmując średnią cenę ze sklepów internetowych, czyli około 1000 zł – cena w dniu 26 czerwca) choć oczywiście nie jest to najtańsza kamera SD DV na rynku
    Ocena sumaryczna 8/10 z czystej matematyki wyszło trochę mniej ale podnieśliśmy końcową ocenę za, powiedzmy, ‚dobre wrażenie ogólne’

    Gdzie kupić kamerę Sony DCR-HC62? Informacje o Autoryzowanej Sieci Sprzedaży Sony znajdziecie na tej stronie choć my oczywiście zachęcamy do szukania dobrych ofert w sklepach online!

    Pinkdot Lab: Odkurzacz Dyson DC 22 Alergy Parquet

    Czerwiec 22, 2008









    Odkurzacz w Pinkdot Lab czyli… prawie kosmiczna technologia w kosmicznym odkurzaczu

    Podstawowe cechy, funkcje i parametry odkurzacza (według informacji producenta):

  • technologia Dyson Root Cyclone (odkurzacz się nie zatyka i zachowuje stałą siłę ssania)
  • Separator Dyson – zatrzymujący mikroskopijnie zanieczyszczenia
  • filtr HEPA zatrzymujący bakterie i zarodniki pleśni
  • system rur teleskopowych Telescope Wrap ułatwiający składanie i przechowywanie urządzenia
  • ssawka Mini Flat Out ułatwiająca sprzątanie pod meblami i sprzętami domowymi
  • waga – niecałe 5 kilogramów
  • rekomendacja dla alergików (wszystkie odkurzacze Dyson posiadają rekomendację Brytyjskiej Fundacji Alergologiczne)
  • Odkurzanie jest, jak wszyscy doskonale wiedzą, czynnością niezwykle miłą i przyjemną. Zwłaszcza, gdy odkurzacz po 10 minutach straci ciąg lub źle założymy papierowy worek i po otwarciu obudowy z wnętrza maszyny wysypie się wszystko, co zostało uprzednio wessane. Nie wspominając o charakterystycznym zapachu powietrza wylatującego z odkurzacza podczas pracy…

    Test Dysona DC 22 Alergy Parquet przeprowadziliśmy w naszym biurze. Oprócz załogi Pinkdot Lab odkurzacz przetestował również fachowiec – Pani Jadzia, która na codzień pomaga nam w utrzymaniu czystości biura.
    Test polegał na… posprzątaniu biura oczywiście (hektary drewnianych podłóg). Mamy nadzieję, że firma Aged od której otrzymaliśmy odkurzacz się nie będzie miała nam tego za złe 😉

    Przy okazji… jeśli chcielibyście zobaczyć siostrzany model testowanego odkurzacza czyli DC20 Stowaway w seksownym towarzystwie zapraszamy do działu Dziewczyny i Gadżety 😉

    Co wynika z testu:

    Co nam się podobało (Uwaga! To jest rzeczywisty wynik testu a nie tekst z ulotki reklamowej)
    • bardzo wysoka skuteczność czyszczenia (odkurzacz na prawdę się nie zatyka i nie traci siły ciągu!)
    • bardzo dobre rozwiązania osprzętu: wygodna w użyciu końcówka Mini Flat Tool (bardzo łatwo nią manewrować), bardzo wygodny i dobrze leżący w ręku uchwyt, lekka i dobrze wyważona rura teleskopowa, której długość można stopniowo regulować
    • odkurzaczem świetnie się manewruje (mała waga, zwrotność, bardzo dobre wyważenie)
    • wygodny sposób opróżniania zasobnika na śmieci (bez dotykania ‚brudnych’ części)
    • brak jakichkolwiek zapachów, brak kurzu podczas sprzątania
    • przemyślany sposób składania elementów odkurzacza – po złożeniu odkurzacz zajmuje bardzo mało miejsca
    • bardzo wysoka jakość wykonania, bardzo dobre materiały
    • bogaty wybór akcesoriów dodatkowych
    • gwarancja na 5 lat
    Co nam się nie podobało (tak naprawdę długo zastanawialiśmy się co wpisać)
    • dosyć głośna praca (choć porównywalnie głośna z innymi odkurzaczami)
    • brudzenie się rolek w ssawce Mini Flat Out
    • wysoka cena
    Czego nie sprawdziliśmy (ze względu na ograniczony czas)
    • trwałość (ale biorąc pod uwagę jakość materiałów nie powinno być z tym problemu)
    Wrażenia i wnioski
    • jeśli jesteście zainteresowani kupnem odkurzacza przy pomocy którego odkurzanie staje się czynnością naprawdę przyjemną Dyson DC 22 jest absolutnie wart swojej ceny

    Podsumowanie:

    Wzornictwo, budowa świetny design (sprzęt po prostu szkoda chować do szafy…), wysokiej jakości materiały
    Ergonomia, wygoda obsługi wszystko jest przemyślane i na swoim miejscu, wysoki komfort użytkowania
    Funkcje wszystko co potrzeba
    Wyposażenie, instrukcja obsługi bardzo dobre
    Cena Wprawdzie cena rekomendowana to 1689 zł ale w sklepach online model Dyson DC 22 udało nam się znależć już za niecałe 1300 zł…
    Ocena sumaryczna 9.5/10 Prawie maksimum (maleńki, ale to naprawdę maleńki minus za cenę)

    Gdzie kupić taki odkurzacz? Więcej informacji znajdziecie na stronie polskiego dystrybutora firmy Dyson.

    Pinkdot Lab: Żelazko Zelmer 28Z017 Gusto

    Maj 21, 2008

    Test żelazka? Dlaczego nie…

    Do testów otrzymaliśmy żelazko firmy Zelmer o oznaczeniu kodowym 28Z017 (nam bardziej podoba się nazwa ‚Gusto’).

    Podstawowe cechy, funkcje i parametry żelazka (według informacji producenta):

  • moc 1510-1800 W
  • stopa podwójnie ceramiczna
  • wytwarzanie pary 0-21 g/min (plus funkcja ‚uderzenie pary’ i ‚uderzenie pary w pionie’
  • funkcja samooczyszczania, system antywapienny i anty-kapania
  • obrotowy przewód
  • Test został zlecony ‚amatorowi w dziedzinie prasowania’ (średnia ok. 5 koszul męskich/rok), dla którego ‚funkcja samooczyszczania’ kojarzy się z raczej oczyszczaniem stopki żelazka z przyklejonych resztek koszuli prasowanej w niewłaściwej temperaturze (marzenie ściętej głowy) niż z funkcją usuwania osadu w komorze pary (w rzeczywistości).

    Po zakończeniu testu żelazko zostało przekazane w znacznie bardziej kompetentne ręce…
    Efekt możecie zobaczyć tutaj 🙂

    Co wynika z testu:

    Co nam się podobało
    • ładne wzornictwo
    • żelazko jest dobrze wyważone, prasowanie nie jest męczące
    • dobrze rozwiązany ‚problem’ zamocowania w żelazku przewodu zasilającego (możliwe jest swobodne operowanie żelazkiem, przewód się nie plącze
    • przy zmianie pozycji z żelazka nie cieknie woda (dzięki systemowi anty-kapania) – co nie jest takie oczywiste (zdarza się w niektorych żelazkach jak wiemy)
    • gwarancja 24 miesiące
    • atrakcyjna cena (producent sugeruje cenę 126 zł ale w sklepach online można je kupić już od 85 zł)
    Co nam się nie podobało
    • rozwiązanie zamknięcia wlewu wody (gumowy korek) – niezbyt estetyczne i niezbyt funkcjonalne
    • plastik, z którego wykonano rączkę mogłby być trochę milszy w dotyku (ponadto w produktach konkurencji elementy uchwytu chyba są troszkę lepiej spasowane)
    • instrukcja obsługi (zbyt detaliczna, dłuuuugie teksty zniechęcające do czytania – wolelibyśmy obrazki, no i nie wiemy jak odróżnić włókno octanowe od trójoctanu)
    • niezbyt estetyczny pojemnik na wodę
    Czego nie sprawdziliśmy (ze względu na ograniczony czas)
    • czy system odwapniania rzeczywiście działa skutecznie (czy dysze, przez które wydobywa się para nie zatkają się po miesiącu)
    • jak trwała i odporna na przyklejanie się materiału jest stopa ‚podwójnie ceramiczna’
    • jak trwała jest grzałka
    Wrażenia i wnioski
    • nieżle prezentujące się, łatwe w użyciu żelazko pochodzące od znanego producenta

    Podsumowanie:

    Wzornictwo, budowa ciekawe, nadążające ‚za trendami’ wzornictwo choć wykonanie mogłoby być lepsze, malutki ‚-‚ za korek wlewu wody
    Ergonomia, wygoda obsługi OK
    Funkcje wystarczające 🙂
    Wyposażenie, instrukcja obsługi wyposażenie… to pojemnik do wlewania wody ale prawdę mówiąc niczego więcej nie oczekiwaliśmy; instrukcja… naszym zdaniem do poprawki
    Cena
    Ocena sumaryczna 8/10 zamiast kupować żelazko ‚no name’ za niewiele większą kwotę lepiej kupić testowane Gusto

    Pinkdot Lab: Teac SL-D900

    Grudzień 15, 2007

    Dla przypomnienia – Teac SL-900 to wystylizowany ‚na retro’:

  • radiobudzik (radio AM/FM, funkcje Timer i Sleep)
  • odtwarzacz CD
  • odtwarzacz plików mp3 (z płyty CD lub urządzenia USB podłączanego do gniazdka z przodu)
  • Dokładne paramatry znajdziecie tu

    Co nam się podobało
    • duża liczba oferowanych funkcji przy zachowaniu prostoty obsługi
    • ciekawa stylizacja całości
    • naprawdę niezły dźwięk jak na tak niepozorną skrzynkę (szczególnie bas)
    • możliwość odtwarzania plików mp3
    • możliwość podłączenia dodatkowego źródła dźwięku (wejście AUX z przodu urządzenia, złącze USB)
    • duży guzik ‚snooze’ na górze urządzenia (przydaje się rano…)
    • urządzenie oferowane jest w kilku kolorach
    Co nam się nie podobało
    • utrata zaprogramowanych parametrów i wartości (czas, częstotliwości radia) po wyłączeniu wtyczki z gniazdka :(((
    • dosyć wysoka cena (nas SL-D900 kosztował 749 zł w Euro AGD)
    • wyświetlacz staje się niezbyt czytelny w jasnym słońcu
    • kiepskie rozwiązanie otwierania pokrywy CD… przy ‚poszukiwaniu’ palcami guzika snooze łatwo ją niepotrzebnie otworzyć 🙁
    • niezbyt ładnie wyglądający pilot
    Co można by było poprawić
    • zintegrowane gniazdo do iPoda (Teac ma w swojej ofercie takie urządzenia, więc ‚technologia jest’) oczywiście ze sterowaniem iPoda pokrętełkami radia i pilotem
    • opcjonalne zasilanie bateryjne
    • RDS
    • programowana funkcja sleep/timer uruchamiana jednym dedykowanym guzikiem
    • trochę szlachetniejsze materiały (może jakieś drewniane lub metalowe wstawki?) – przy tej cenie i stylizacji byłoby miło…
    Wrażenia i wnioski
    • Teac SL-D900 to rozwiązanie dla osób, dla których stylizacja urządzenia jest równie ważna jak jego parametry techniczne
    • Sprawdzi się w ‚eleganckiej’ sypialni, kuchni lub nawet w łazience
    • stosunkowo wysoka cena może być jednak bodźcem do zainteresowania się tańszą, nieco mniej funkcjonalną i być może mniej estetyczną i gorzej wykonaną alternatyw

    Podsumowanie:

    Wzornictwo, budowa ‚+’ za ciekawe wzornictwo
    Ergonomia, wygoda obsługi ogólnie dobrze ale ‚-‚ za rozwiązanie otwierania CD
    Funkcje SL-D900 ma wszystko, czego potrzeba w tej klasy urządzeniu, mały ‚+’ za kilka dodatków (złącze USB, wejście AUX)
    Wyposażenie, instrukcja obsługi SL-D900 ma wszystko, czego potrzeba, instrukcja obsługi jest czytelna
    Cena Teac SL D-900 jest ładny i funcjonalny ale bardzo drogi jak na ‚radio kuchenne’…
    Ocena sumaryczna 7/10 byłoby lepiej, gdyby nie ta cena…

    Bottom